Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Mój pokaz slajdów

Obraz

Selena Gomez - Same Old Love

Obraz

Romantic Playlist

Obraz

Erani – transmisja na żywo

Obraz

Uleczenie

Era weny jest jak chmura
Uleczająca wiele dróg myśli
Kropla jest wersem do liter
Miejsc banalnych kresek

Dla rysownika tworzącą raj
Baśni i Muminków one jak
Zawsze nieswojo krzątają si
Na łąkach na werandzie z
Migotką która tka dla nich
Kapelusze i szalę na mroźne

Noce nigdy nie rozstają się
Z bańkami i tęczą  a mądry
Kruk czeka na pytanie
Za 100 punktów i parę
Robaczków do schrupania
Nigdy nikt się nie dowie

Ile polskich bajek ma
Ziemia obiecana dla
Małego człowieczka

Świeca

Nigdy nie będę matką
Przytulającą niemowlę
Nigdy nie byłeś blisko mnie
I ten dzień będzie ostatnim

Kiedy spojrzysz mi prosto w oczy
Twoje wspomnienia to świece
Dla następnych pokoleń nie chcianych  
Dusz tytanowych ich serce nie wytrzyma
Wszystkiego co jest zapisane w gwiazdach

Miłość praw losu z grą ziemi i
W tym moście znajdziesz wyrwę
Życia nie zasklepione oliwne efryty
One ranią moje ręce i język żadne
Biblijne soryty nie zmienią mojego

Kierunku zostanę sama bez skrzydeł
Kwiatowych i cielesnych to mój wers
Jeden z wielu rejsów mgliste przestrzenie
Swojego listu do kochanka nie otwierającego
Oczu i do pustki wielkich liter nocnych rozmów

Tatuaż

Ukłon w stronę pożądania
To książka dotyku  ciepła i rozkoszy
Każde spojrzenie nawet delikatne
Ma swoje rysy na ciele kilka znamion
Pamięci oko spowalnia swoje tempo

Tańcu zwiewnym lepiej jest marzyć
Zatracenie staje się otwartym ringiem
Sensualnym zamkniętym pokojem
Pustym kwiatem bez delikatności
Ręce odznaczają swój tatuaż usta

Odznaczają wewnętrzne detale
Rozterki rozdzierane na pół
Ofiara kuszącego demona
Odkryta na wskroś bez ludzkiego
Wzroku bez pieczęci pustki
Samotną duszę łatwiej skowytać
W sidła uwodzenia i udręki
Zawsze będę otwarta na to co
Przynosisz mi wieczorem

Wzgórze Sandałowe

Nikt nie oddycha Tobą
Póki ty sam nie będziesz
Szedł drogą pragnień
Każdy ciężar jest tylko
Tłem tego ramowej drogi

Życia z odrobiną kawy
Filiżanki śladów ust
Dotyku ulotnej chwili
Wzgórza sandałowego
Ponad klifami fal
Diamentowego pyłu
Twych sekretów

Co czeka nas po
Drugiej stronie
Tych słów biblijnych
Zdrada czy ślub

Teatr mask kończy
Swój dramat na skale
Samotnych drgań ciała

Sukienka

Eteryczna pustka otuleni w jednym
Uścisku ramion poduszka pamięta
Wszystkie pocałunki i przysięgi

Moje usta wciąż są wilgotne
Usuwam każde słowa wypowiedziane
W Twym kierunku ponad ziemią
Nie chcąc zapomnieć o niczym
Pięknym i pulsującym między nami

Zachowam dotyk za drzwiami
Zakazane pudełko namiętności
Snów i rządź ciepłych chwil
Nie zastąpi ich żaden prezent
Ani ciało w pościeli do snu

Utkaną sukienkę z marzeń
Zakładam z dziecięcą wiarą
I lekkim sercem w Twym
Sercu bezpiecznie czekając

Rotacja

Każdy oddech zamienia się w garść
Wspomnień do nich już nienależny
Żadne z nas tak blisko serca trzymasz
Swą dłoń wyczuwam najmniejszą cześć

Twego serca jak pulsuje w rytm mojego
Ciała pełnego namiętności czystego
Uczucia tworzy świat zmieniający się
Z minuty na minutę świt staję się

Kolorem życia pełnym różnych
Emocji bez skórki z fantazją
Zjadany może być nagrodą
Erotyzmu jej nie da się zastąpić
Niczym marnym i niedojrzałym

Blask szminki wyznacza mi drogę
Nigdy nie powiesz mi tego wprost
Zawsze jest to tylko dotyk rąk
Dym z żarzącego się ognia daje znak
Cisza poskromiona w nas na dotyk ciał

Noc Tarota

Cała płonę od myśli
Tamtych ukrytych i
Gorących jak ogień

Nocy bez ukrycia mówisz mi
Jak mój oddech smakuje na ustach
Serce nabiera powietrza z ust po język
A potem każda myśl nabiera tempa

Dłonie szukają ciepłych miejsc
Na swej drodze usłaną głosem
Rozkoszy upijamy się tym

Stanem do dna świat zanika w
Jednej chwili topiąc każdą
Najtwardszą wątpliwość

Usta zakryte bawełną
Bez przeszkód zacieśniają
Swe małżeńskie więzy

Stopy i palce miękkość
Twego torsu równowagą
W namiętności dwóch swer

Dnia i nocy z zapachem
Morskich fal tarot zamknięty
W Twych mężnych dłoniach

Kamasutra

Atut grzechu ma dwa oblicza
Ranne i niewinne jak anielskie
Skrzydło pokryte złotem snu
Kochanków pędzel zastygł
Opisując ten romans na żywo

Z minuty na sekundę
Wszystko staję się prostsze
Bez wymagań nagości

Księżyców i szybkich pytań
Strony życia szybko zmieniają
Tempo bez uprzedzeń i bez ustanku
Słońce rodzi swe owoce z rumieńcem
Na policzkach i chusteczką na oczach

Więc i my przemilczmy to w ciszy
Uścisku węży na chwałę Adama i Ewy

Kropla

Tylko Twe usta są wspomnieniem
Tamtych dni kropel słońca z domieszką
Lawendy ulotnej jak to uczucie rodzące
W Tobie tyle pasji w każdym dotyku

Jeszcze usta nie podały przystawki
I bitej śmietany w kieliszku z kroplą
Wina i naszym potem na poduszce
Księżyc zaprasza do gry wstępnej
Nikt nie śpi bez słodkiego kata

Ten rysunek ma otulony smak
Twych rąk bez likieru w torcie
Pozostał jeszcze obraz naszych

Gier z czekoladą w tle i ich filmy
Puszczane na wizji z poczuciem wiary
Wiedzy o wszystkim co złe za kotarą
Wszystko jest dozwolone jak w miłości

Rozdanie Kart

Ten jeden dzień nigdy nie będzie ostatnim
A każda krew pozostawi po sobie ślad
Broń ma siłę niszcząca ona wbija sztylet

Twe ciało wciąż milczy w ciszy
Czekam na kolejną piosenkę
Wyśpiewaną przez księżyc
To tylko cyrograf  na parę
Miesięcy lat  sekund

W sukience i z rumianymi
Policzkami lepiej trzymać
Talię w ryzach kwiat i
Diament na stole więc

Nie mów mi nie ja
Modliłam się o ten dzień
Otwarty na próby
Miłosnego dotyku

Nie pamięć chroni mnie przed miłością
A sama rosnę w oczach jako serpentyna
Serc czystych i onieśmielonych w tańcu

Ciała cierpliwie czekam na jej błąd
Chowając swoje anielskie skrzydła
Nie walcz ze mną gdy on zaprasza do gry

Beyonce - Crazy in Love - 50 Shades of Grey

Obraz

Drzwi

Nie chciałam walczyć sam pojawiłeś się
U mych drzwi pokazałeś mi swój własny świat
Który stał się moją wyznaniem jeszcze nie wiemy
Co przyniesie kolejny senny dotyk  powietrze

Nasiąknięte Twym spojrzeniem w oczach rozkosz
Boga bez berła sytości miesiąca kwitnienia drzew
Otarty o śmierć  prosisz o więcej kawałków
Nagiego obrazu rama jest zapachem skóry

Usta czekają na swój posiłek tak wysublimowany
I rzadki jak węże na pustyni Gobi każdy smak
Ma swoją barwę i kolor unikatowy znak
Cytryna na palmowej tęczy Twych kobiecych

Westchnień pragnień upustu romansu
Kartek skroplonych drogimi smakowymi
Daniami zamkniętymi w butelce najgorętszego
Kraju kurtyzan słonecznych azylów

Westchnienie

Tylko Twe ślady czuje
W powietrzu ich zapach
Połykam w całości i wyśpiewuje
Swoją litanie i wypełniam rytuał
Bez cenzury i zarumienioną twarzą

Czekam na ruch w stronę ust
To tylko sen syreny w chmurach
Puste muszle bez pereł to jak
Róża bez płatków Edenu
Uśpienie ciała jest mgłą

Każdy dotyk cichy bezbronny
Pełny tajemnej magii list romansu
Pusty kwiat nagie serce dusza z krzyżem
Namiętnym tańcem bez słów kochanków

Przepraszam

Kocham pusty kwiat bez wypełnienia
Ale ty nie akceptujesz tego co ja chcę
Powiedzieć światu nie potrafię inaczej
Wyznać tego to pokazało mi życie

Pokazać to co mam do zaoferowania
Rodzinie poetów pisarsko uczuciowo
Pusty umysł nie może czysto uznać
Diabelskich kroków cyrografu małego
Krwiożerczego skrzata on podpowiada
Jak kochać jak czuć czyjąś pustkę wyrwę

Pomiędzy sex – em a zwierzęcą podnietą
Górskich potoków słów i  myśli kuszących
Płynące do finału perswazji ciepła ciała
Listy rysowane czyjąś miłością bez prawa
Przyszłości snów zażartych tysiącami
Pocałunków chmur królewskich

Czas mówi nam przepraszam za stratę dnia
I parę kartek z inicjałami  kochanków
Wspomnienie dzielące nasz świat
Na pół w oczach jeszcze tam ten blask


Ambrozja

Noc mów nie zapomnij
Tego słodkiego snu jutra
Dotyku warg w końcu jest
Sens życia nim oddycha ziemia

Jak czystą ambrozją bez dodatku
Kuminu i miętowej róży z księżycem
Idealnym spowiednikiem kochanków
Tylko igła w Twoim ręku jest bronią

Zabijającą mnie od środka samotny dom
Bez z Twych ust i ramion zamienia się
W zemstę zabierającą mi wszystkie
Wspomnienia zachowam je w ostatniej
Piosence wieczoru naszych słów

Czas wypić za pożądanie
Za błędy welonowych kwiatów
Za pocałunki obcych kobiet
Za słońca dzień i noc
Za broń i rysy serca

Pusty prezent w Twych rękach
Bez owoców jaśminowych
Jarzy się ja komnata miłości i
Fantazji bez snu wiecznego

Ufaj

Obraz
„Nigdy nie ufaj mężczyzną pomiędzy 25 rokiem a 45 rokiem życia….”

TO, CO BYŁO NIE OSIĄGALNE – 07.11.2013

Nigdy nie myślałam, że można tak wiele przeżyć w cztery godziny.  To był mój nie  pierwszy koncert wiec wydawało mi  się,  że zwykła biała bluza i  trampki pasują na to wydarzenie. Nie zapominając o chusteczkach higienicznych i paru drobiazgach wyjechałam z domu. W czasie drogi byłam szczęśliwa z pewnego faktu, ale tego nie chcę na razie zdradzać. Tego dnia czułam się nie pewnie. Nie wiedziałam jak zniosę wysokie natężenie dźwięku. Wiecie jak to jest przeczuwać prezent od losu? Czekać na niego, ekscytować się nim i dziękować po wieczność za taka szanse od życia. Żadna rzecz nie zastąpi mi widoku kolorowych świateł i śpiewających ludzi dokoła mnie było to niewiarygodnie miłe doświadczenie inne pełne i bardziej zamknięte niż mogłam przypuszczać. Myślę, że nikt tego dnia nie włoży tych słów  między bajki tak jak ja i wy. Po mimo zmęczenia i ogólnego paraliżu ciała od natłoku wrażeń. Nie mogę powiedzieć o moim sekretnym planie, który już wam pokazałam jakiś czas temu na blogu/stronie. Wi…

Talizman

Kiedy słońce przemieni się W zmrok i kobieta urodzi się Na nowo w rekach jego ramion Nikt już nie pytał będzie pytał O to kim jesteśmy ani dziś ani
Jutro stworzy klimat  pusty Ale pełny z naszych musieli I nie powiesz mi co jest dobre Dla nas teraz  znaczy całe życie W chmurach a nawet wyżej
To tylko talizman on Odkryje każdą prawdę Bez względu na jej cenę To wszystko staję się proste W twoich oczach  to wystarczy
Nam do następnej pełni dusz

Nieposkromione Myśli

Inaczej dotyk nie może oddychać
Bez jej snów o wolności bez kajdan
Losu kart wyrzuconych morzu jak

Litania do bogów Olimpu  wers złoty
Warkocz nie jest już dziewiczą pustynią
Bez jaśminu ksiąg syberyjskiej zimy

I znaków czarnej magii i ewangelii
Świetlistych dusz bez skazy i chmur
Deszczowych chrzczących tą ziemie
Za każdym krokiem tylko skały i pył

Twoje ciało jak cichy zabójca
Czyha na swą ofiarę między
Gwiazdami a nocą seksualną
Wiosny i lata naszych serc

Szept

Ta cisza staję się
Wroga bez Twych rąk
Tęczówki zgaszone łzami
Usta słone jak hiszpańska

Kawa bez aromatu słonecznych
Ziaren zapachu skroplone Twymi
Perfumami pościel jeszcze pamięta
Smak naszych ust zmrożone
Wspomnieniami tańca rąk

Szept cichy wczytany z zapachu
Włosów i ciała moment jakich wiele
Ten dzień i noc zapamiętamy jak

Jedną z myśli umysłu oddech
Staje się płynną iluzją bez echa
Z  wbitymi paznokciami w ciało
Świt nakreśli niewinną ofiarę
Białą i bezbronną jak Twoje

Ramiona dla mych łez erotycznych
I pełnych jak tsunami na wzgórzach
Japońskiej czystej wiśni z sercowymi
Listkami prawdy chaosu świata

Pierwszy

Element układanki życia
Pierwsze wyznania duszy
Depczą moją godności na
Dwie części bezczelnie pukając
Do mych drzwi spłukując wodę
Z mych pleców i  grzech życia

Utkaną z rąk kochanków
Z przeszłością jej ciała
Trudno zapomnieć jej twarz
W kieliszku szampana jakby
Senny cierń jej słów ze śladem
Warg na koszuli nocnej ponad
Szwem czarnej nici szafirowej

W każdym kroku jest ułamek
Prawdy zatrzymującej oddech
Na minut kilka wydartych
Obietnic przed bogiem

Rubinowa Pocztówka

Pozostał tylko głuchy szept
Tego co było dla nas ważne
Pistolet na stolę i tłum myśli
Gorzko słonych gór miliona
Zdrad mówiłam zasłoń mi

Oczy pozwól mi poczuć Twoje
Ramię na szyi z tatuażem z różą z
Hiszpańska woalką w kolorze ziemi
Żaden wers na ustach jej nie ma
Mego kształtu i kroków szukam
Cienia Twych rąk pod pościelą

Znajduję tylko zapach wody
Morskiej  bryzy i wspomnienia
Jak zakazany rubin ametystowy
Daje drogowskaz dobrych ścieżek

Świece topią się w tym powietrzu
Co wyznajemy teraz razem i osobno
Prawie w śnie i w drodze w dwie
Różne strony dym ognia doprowadza

Nas do prawdy o naszych cichych
Rozmowach na tematy które w
Kościele nie ma miejsca i gotowe

Zdania biblijne nie dają pomysłu
Jak żyć dalej poza nami nie ma
Tych samych dialogów i kropek
Milczenia i szarych głazów
Tylko Twój list do świata
Ma tą moc głosu ludu

Malinowy Tlen

Nigdy nie walcz ze mną
Porwie Cię zazdrość jej
Każdy śledzi jej kroki
Czujesz smak tak letni
Tak błogi ale to tylko
Sen jeden na milion

Tysiące lat bez tlenu
Nie wystarczy by
Wyleczyć to uczucie
Z ran wylotów na ciele
Oddechu męża miłosnego
Kata z kwiatem malin na karku

Jeden związek dwóch dusz
Jedno wzgórze namiętności
Jeden stół  jeden z dwóch graczy
Grzesznych myśli królowie
Nie chcę nic prócz ciszy umysłu
Czystych zasad gry i odpowiedzi

Randka Dwóch Wyklętych Serc

Kwiaty już starły się startym obrazem
Art serią porażek strzał jeden z setek
Trójkąt nie zawsze zdrowy nie daje

Twoja miłość to zabójstwo
Dla mej wolności ciemnych
Diabelskich paktów serca
Męskiego bardzo prostego
Namiętne marzenia naczyniem

Pokus i namiętności umysłu
Piękne historie rodem z kraju
Róży wiatrów linie życia
Kipią namiętnością dają

Początek nowemu pokoleniu
Aniołów one wciąż szukają matki
Swych myśli i czynów pasji życia

Stół ma w sobie krople kwi
Uczucia i kwiat startych wiśni
Na języku brak Twych słów
Z dodatkiem naszego zapachu
Wszystko jest inne więc zamknij

Umysł na słowa nieznanych kobiet
O to tylko chcę cię prosić tu nie
Chodzi o zazdrość tylko o miejsce
Dokąd możesz właśnie wrócić

Hurts: You Look So Fine

Obraz

Szkarłat

Nikt nie odkryje nas
Pod szkarłatem listów
Pod linią pisma diamentu
Usta nigdy nie odkryją
Szminki obcej duszy

W jej obecności szmer staje się
Obrazem wspólnych nocy
Pustą piosenką dla słońca
Z oddechem wiatru pisanego
Twymi bezkresnymi uczuciami
Nie staje się muzyka bez miłości

Szkarłat otula duszę dziewiczą
Jak pustynny kwiat marzeń
Z lodu i piasku ze wzorem stóp
Na brzegu skalistym z listem
W butelce ponad falami morza

Kraj Chmur

Nikt nie ma dostępu
Tylko Twoje oczy
Kryją tyle ile jest
Napisane na ustach
Mych kolor kieliszków
Nie ma znaczenia
Drzwi są zamknięte

Brakuje slow i dotyku
Wszystko jest proste
Słodycz nie zamienisz
Mi na wino białe i tańce

Do rana fasada okien mówi
Nam kiedy skończyć tą grę
Ona nie zagaśnie póki świece
Pala się żywym ogniem                                                  

Kiedy morze zaprasza
Do wspólnego dryfowania    
Nikt nie odbierze cichego
Listu zaręczynowego dwóch dusz                                                                                                                                                                                                                                                          

Zapiski Ostatnie Safony

Mam tylko to czym
Karmi się ten świat
Stek bzdur o życiu
Nie ma dla Ciebie
Miejsca w oczach

Forum Olimpu i w księżycu
Białym i pełnym urodzaju
Winogronach złotych Safony
Tyle w nich nienawiści
I saren łowców dziewictwa

Trudno przebić się przez jej
Tłum pudrowego różu i nikt
Nie słucha już sumienia swego

Jedyne co pozostaje nam to
Modlitwa za wszystkie nasze
Winy i sny poza tym niema już
Boskiego raju mórz i ciepłych
Spojrzeń aniołów i bogów

Pozostaną tylko puste listy z
Nazwą wspomnień miłosnych
Porwane przez czas i życie
W kwiecie wieku 21 ostatniego
Oddechu zapachem hibiskusa
Wiatru ognia ptaków armii
Izraela i drzew nadziei

Zarys Morza

Nikt nie wie ile zostawiamy za sobą
Nigdy nie było w nas tyle straconych
Lat inną drogą wciąż zarysowujemy
Nasze rzeki słów i myśli

Mimo to jesteśmy ponad dniem
Kim jest ten co powije moje
Serce ciepłym dotykiem palców

Tylko ogień na Twych ustach
Od słowa do słowa i teraz
Do nikąd życie rzuci nas

Jak torba pełną kartek
Szukam właściwych linijek
Aby opisać siebie ale nikt
Nie powie mi kim jestem
Jeśli nie spróbujesz mnie
Przekonać do nowych
Mórz i oceanów Twych ust  
I resztę zostawiam Tobie

Ukojenie

Era weny jest jak chmura
Uleczająca wiele dróg myśli
Kropla jest wersem do liter
Miejsc banalnych kresek

Dla rysownika tworzącą raj
Baśni i Muminków one jak
Zawsze nieswojo krzątają się
Na łąkach na werandzie z
Migotką która tka dla nich
Kapelusze i szalę na mroźne

Noce nigdy nie rozstają się
Z bańkami i tęczą  a mądry
Kruk czeka na pytanie
Za 100 punktów i parę
Robaczków do schrupania
Nigdy nikt się nie dowie

Ile polskich bajek ma
Ziemia obiecana dla
Małego człowieczka

Więzień

Nie pytaj gdzie i jak
To tylko Twój cień
Nęka mnie każdego dnia
Ty sam wiesz jak to
Smakuje nie musze się
Powtarzać skarbie

Więc nie udawaj że
Nic nie wiedziałeś o tym
Nie chciałam nigdy
Tego co mam  jest wiele

Żyć po życiu mają to
Co chcieli mieć a ja
Chcę tylko uciec stąd

Nikt nie chcę być więźniem
We własnej skórze w świetle
Nieba i ziemi tego co przed nami

Pastele

Pustka jak posąg
Zastyga w nicości
Tego co robimy
Tego co czujemy

Uczucia są jak pastele
Nigdy nie mają jednego
Koloru zacierają sie jak

Góry z ziemią i trawą
Tworząc jedno w jednym
Krótkim  momencie

Dzięki temu możemy
Odetchnąć własnym
Tlenem bez słów

Miłość jest tylko
Jedną całością życie
A drugą częścią jesteśmy
Duchami naszych pragnień
One nigdy nie śpią same

Waniliowy

Jestem wśród pustynnych
Kwiatów słońca i krwi
Świata zapada w trans
Nikt nie spogląda już
Za siebie wszystko jest
Martwym uczucie

Pustych reguł i samym
Deszczem zdrad w oczach
Ludzi i nas samych to jest
Jak błędne koło burz polarnych

Beznamiętnych myśli kochanka
Ksiąg pozycji nabożnych miłości
Zbyt monotonnej zbyt grabieżnej
W księżycach snów idei ziemi

Eliksir waniliowy wisi jak gość
I cień między poduszkami naszych
Oczu zacienia się razem ze łzami
Ponad ścianami czai się ciemna
Przyszłość serca małego umysłu

On nigdy nie śpi sam w ustach
Gładkich i miękkich poniżej
Leży sumienie spowite haftem
Kwadratowym minut czasu
Jedynie ciało pozostało za
Drzwiami cichego milczenia

Letnie Dni

Nie mam już dróg
Do spełnienia po
Wszystkim pozostały
Tylko zgliszcza szkielety
Dawnych światów uczuć

Jak orzeł wciąż fruniesz
Po przeznaczenie ono
Jest odległym statkiem

Po nie odkrytych
Ulotnych wzgórzach
Minuta ciszy nie wystarczy
Żeby zatrzymać dzień letni
Każdy dotyk zostawia nić
Chwil nie zatartych nocy

W zaciszu własnych myśli
Łatwiej zapomnieć o sobie

Lazur

Każdy kwiat musi spalić się
W słońcu by pokazać swoje
Niedostępne owoce pocałunku
Lazur wody jest drogowskazem

Do serca kobiety jarzącej się z miłości
Pośród spowitej atłasem nocy skrywa
Sekret ukryty w umyśle między nim

A oczami jest mała i gładka przerwa
Czerwień smug wiatru przypomina
Rysy jej ciała na tle oczu boskich
Jak wata cukrowa z miętowym
Zapachem lat dziecięcych kiedy
Każdy kształt jest jak dziki ląd

Zdobędzie go tylko ten
Kto zna drogi zbłąkanych
Kolorów nieba i słońca

Pamiątka z Rosji

Ten pocałunek jest jak cień
Pamiątka po tej nocy ze
Śladem Twych ust na
Policzku ciało wciąż
Śni o kolejnym razie

Każdy krok jest już
Pustym celem pośród
Dni tylko to co zostało mi
Nigdy nie było jak z bajek
Tysiąca snów i jednej nocy

Kto mi zabierze jedną
Myśl z głowy ten wygra
Lub przegra grę o życie

Nikt nie jest bez winy
A inni stawią się przed
Obliczem papieża słońca
I z dumą będą głosić o
Swym zwycięstwie nad

Błędnymi filozofiami
Różańca i miecza zimy
Historia pozostawi po
Sobie tylko zgliszcza
Przeszłości z odrobiną
Miłosnego układu z
Kolcem w tle ziemi

Krasnoludki

Ranek piratów
Bajek ludzkich słów
Krasnoludki śpiewają
Do snu o rycerzach

I walce o złoto wyspy
Ziemia skrywa wiele
Zagadek i tajemnic
Piasek morze woda
Tylko taki jest cel

Wędrowiec posiada
Mapę do miejsc skrytych
W mitach i legendach
Z kompanami przetrwają
Wiele trudnych dróg i
Odkryją wielkie historii
Zamków gotyckich
I pamiętników królów

Romantyczny Trójkąt Rąk

Kilka prostych pocałunków
Nigdy żaden ślad nie zostawia
Ognistego tatuażu i naznaczenia
Na resztę nie dopowiedzianych

Słów wciąż pusty stół a na nim
Tylko czarny wianek i kieliszek
Wina z argentyńską nutą wiśni
Zapach perfum z aromatem
Wzgórz skandynawskich

Różane drzewo jeszcze nie
Straciło kwiatów godności
Poduszka na łożu kochanków
Nie zmazana ni zimna ni ciepła
Wyszyte na niej inicjały nocy

Obrazy połączonych ciał
W jednej linii czerwonych
Rozpalonych ust w trójkątnym

Uścisku rąk prawie na jawie
Wyliczam Twoje pokusy
Nie chcę ich zostawić za sobą

Razem z krwawym świtem
Powiesz mi ile straciliśmy
Oddechów na bliskość jak
Dwie nie rozłączne umysły
Nie znające końca swego
Uczucia tlącego się jak ogień

Bransoletka

Kiedy nie chcesz opowiadać o tym
Świat opowie to za Ciebie teraz
Albo później nie udawaj tego
Czy czujesz to co ja to
Po prostu wiesz lub nie

Nie dzwoń do mnie miłość
Nie jest grą bez umysłu
Wszystko jest nie wiadomą
Jeśli uczucie to tylko teatr

Zapomnij o tym co było
Upojeni szukamy spokoju
Twój dotyk mówi wszystko
Proszę zamknij drzwi na klucz

Choć raz chcę być sobą
Szminka na koszuli Twej
Na to pomoże tylko wina
Smak zmieszany z wanilią
Perfum konkubiny i żony
Na prześcieradle i bransoletka
Z inicjałami tej nocy


Biała Modlitwa

Biały muślin kusząca
Bliskość listów miłosnych
Nasączonych kokosowym
Miąszem z kształtem Sharona

Króla wśród mięty i orzechów
Afrodyzjak na jedną z uciech
Wieczornych z wanną pełną
Piany z zapachem piżmowym

Kakao w słomce zastygło
Szepcząc dobrych snów
W miłosnym uścisku

Rozpalone serce czeka
Na spotkanie z koniem
On wie dokąd ucieka
Serce owiane sekretem
Kusząca propozycja
Z łyżeczką miodu w
Kubeczku z czekolady

Cukier odstawiony
Alkohol zakazany

Pomarańcze nie smakują
Jak truskawki z imbirem
A rajem dla potomności
Będzie sok z agrestem

I miętą na wieczór i kołysanki
I sen na początek pierwszego
Oddechu z nowym życiem

Aksamit Chmur

To co jest nam dane
Staję się naszym celem
Nie chcę mieć żadnych
Dróg do spełnienia
Tylko puste myśli
Błądzą w głowie mej

Nie dam Ci każdej
Części duszy miłości
One mają wiele historii
Do napisania milionem
Kolorów szminek i
Ogniste ślady na ustach

Poduszka zlana potem
Wyjawia sekrety kochanków
Ciche słowa rozkoszy
Każde słowo ma swą
Cenę w tonach burgundy morza
Nigdy nie żąda zapłaty w naturze

Bliżej

Każdy dotyk Twój jest moją
Modlitwą o rozkosz w nagiej
Duszy jak ukryte nakłucia

Oddechu w czterech czułych
Miejscach usta miękkie i
Pełne kokainy błyszczącego

Pigmentu ciała z datą w
Miesiącu wiosen lata
Ślad doprowadza nas

Do najsłabszych uciech
Umysłu one prowadzą
Do dalekich podróży

Fantazji piekielnej i
Czystej jak suknia
Weselna dziewicy
W wianku utkanym

Z pokus natrętnych
I tak nigdy ich nie
Powiemy ani przed
Bogiem ani przed życiem

Tylko księżyc jest świadkiem
A noc ubraniem długim płaszczem
Piszesz go swymi ustami jak
Na mokrej kartce opisanej perfumami

Poduszka

Jak to bywa w romansach
Twoje słowa wyryte na
Otwartym morzu woda
Smakuje inaczej niż
Perfumowana poduszka

Samo drgnienie jest książką
One znają przepis na miłość
Ciasto różane nie zdradza
Ukojonych myśli herbacianych

Na skraju oczu i listu nie
Do kończonych wersów
Kolacji zdrajców i kolorów
Snów tęczowych i kochanka
Z sekretami w kieszeni na
Wyspie samotności

Syberia love to sekret
And my second face
Sleep well dear friend
My baby is your mind

Północ Ametystowa

Kostka Maku

Motyl

Miłość która nie miała szansy Rozkwitnąć w rękach boga Tylko to co mogła mi dać Ziemia pochłonął czas i Myśli na ulotną chwilę
Pod tym co uczucie Kryje pod swym Obrusem linii łąk I kwiatów cieni
Mogę powić jedno Z kłamstw nieba Krwią swego serca Ale i tak będę kartką Pośród liter biblii kręgu
Motyla i krzyża kreśląc Pusty wers ponad warg Słowa unoszone prawem I niszczone skrzydła anioła
Dobranoc kochanką i cichym pokusą Słodkiego jabłka i przeciętych oliwek