Posty

Okładka

obraz informacji z pierwszej ręki  w kursywie momentu zdarzeń  w szkle rozlany sentyment do  twej skrytej inwencji między  skórą a palcami kolumnami  sceptycyzmu zarysów symetrii harmonijne litery nazw tworzą  zamglony element zaskoczenia  na płótnie muskularne persony  modne i na czasie z dodatkami  w letnim klimacie dopasowane  do natury migoczących lamp

Odliczanie

światło promieni połyskuje  diamentowym ostrzem  tarczy zegara bicie serca  oznacza skrycie śladów  nocnych igraszek ciała  horyzont mrocznego krajobrazu pamiętnych gier zaczyna przesuwać pionki na szachownicy istnienia razem  koral morza słów drganie  tempa bogatych marzeń obiega widokiem upojenia objęć mglistych figur dnia miękkimi  dłońmi  dotykając  żywą lub martwą żywice jej  gorących stref pościeli

Objawienie

na stole z wieloma materiałami  kadrów pamięci w satynie twej  skóry w mowie ust z oddechem  liści i kory od mglistych bezdroży  do skalistych jaskiń samotne wieczory  pośród trawiastej łąki z morałem chodzących  twardo po ziemi znakiem wiary we własne siły   tlen staje się ciężki poza naszymi możliwościami  ale prawda jest tylko jedna jej częścią jest spójna przestrzeń spowita różnymi hipotezami scalając więzi

Wyznanie

w powietrzu wisi monolog szczerości i prawdy opowieści poszlak uwodzenia  tlenu  pod twym zaufaniem realnym  rozdrożem między tożsamością pod  osłoną nocy gwiazd brunatnych zapisem  znaków od losu opisane dylematem dnia  odkrywając cisze słowem mówionym  przed momentem westchnienia tworząc  obrazy udręki i niemocy między liniami  twego pióra wiecznej mądrości i czułości

Odpis

ulotny dotyk słodyczy  niedomówień krok ku  czystemu dokończeniu w mowie ciała opis mięśni  w walce z rozsądkiem  słowa w wieńcu ręcznej  robótki kolorze listu w  ogrodzie monologu prawd forum erotyki   o północy otwartym umysłem kreślę sny dzielone na skarby  nocy artefakty oboje mamy sekrety niedostępne   dla świata zewnętrznego 

Styl

poukładana otchłań w świetle malunku  prawdy w linii rezonansu oddechu w  tempie wyznania w słodkim uśpieniu sumienia kolorze słowa węgla ponad  chmurami deszczowych dni zorzy  zarysu miast ulic tłumu spowiedzi pod księżycem zaczytanym w obcych sekretach  pod gwiazdami znanych gości opowiemy o paru faktach o sobie samym delikatnie  nazwiemy obawy cel życia i staniemy  na wysokości zadania na ten rok   

Miś

w sekretnym miejscu z pluszowych wieści w pachnącej kąpieli rozpoczyna dzień zwyczajny  z historyjką do snu pomaga uleczyć podarte rysunki w słonecznych promieniach poranka budzi się ze swoim  kompanem w plecaku razem z kredkami i piórnikiem usypia w szeregu z dziecięcymi szmatkami idzie tęczową ścieżką w rytm szkolnego dzwonka  w towarzystwie  kropel z chmurki oświetla trudy i  ostre zakręty uszytej jego opowiastki kontury  flamastrów zakreśla pozytywy a wady zakreśla ołówkiem gumką poprawia swoje niewygody 

Sentencja

składane ponad uwagą  kadrów z życia kilka wersów ostatniej chwili ku pokrzepieniu  serc otwarte myśli przez rzekę  wspomnień ulotnej między  ścieżkami losu puszczonego  na wolność prostą drogą snów  z frazy na frazę opisywany rok i dzień  zakończenia spod przymkniętych powiek  pozwalają spokojnie odpłynąć w miękkość   poduszki wyszywaną naszą historią z lat  młodości budowaną z rozkoszą sennej mary

Łańcuszek

modlitwa z kryształów  albumu kadrów wspomnień złotej pamięci ukrytej poza  murem rzeczywistych spraw spowiadanych za drzwiami  sumienia rozdzielonego na  wiszącym kwiecie na szyi  za słowem za myślą łańcuszek okala święte miejsca postury  opisane wiarą w twe kroki  ku szczerości ze światem  nie ufności ponad strach  o jutro w porannej mgle 

Nostalgia

 wizje linii poematów na zatarte lata  pośrodku dylematu stworzonego  przez mijający czas zegar śladów  miejsc prywatnych złożony w  owoc składniku sentymentu  do smaku esencji afrodyzjaku  na dnie własnych rozterek  ostatni wers jest tą sentencją  na koniec dnia ni zdaniem  ni kolorem niebios nostalgia  to odejście w wiek dojrzałości 

Panorama

 W zenicie stron sumienia  osobnej diagnozy w dniu samotnego szlaku przez alfabet ulic widoku posągów osądu epitafium    droga ku perłą strzelistych wież w szkle miejsca godnego fotel i pergamin zapiskiem zabytku w opowieści złotego wieku czas  zlicza zdarzenia momenty zwycięstwa  do rozsypania się ostatniego muru

Film 18 - Sąsiedzi - Dom I Ogród

Obraz

Duplikat

 jeden z wielu wersów  poranny wybór stron nicość myśli sypie się  z nieba ram wieczornego  blasku twej rozłąki między każdą symetrie niezwykłe  symbole wiecznego rytuału odróżnienia rosy od kompozycji  dwojga deklaracji wspólnego jutra  duplikat stawia ostatni linie ponad  numizmatem złotych podpisów nigdy nie powiedziane kolory słowa kapłana bywają usypiające koszmary poniesionych strat  słodko – gorzkich pragnień  naszych malowideł brokatu  oznaczenia zorzy poświęcenia   ku wybrańcom ku prawdzie  ku wiedzy nowiu dnia

2033 - Kulisy

    1. Chemia     2. Duplikat     3. Intonacja      4. Kalejdoskop     5. Kulisy     6. Oryginał     7. Rekwizyt     8. Relikt      9. Sennik     10. Smacznego     11. Strona Tytułowa      12.  Subtelna     13.  Szkic     14.  Układ     15.  Wstyd      16.  Woda     17.  Ziemia

Pat a Mat: Karty | Pat and Mat: Playing cards

Obraz

Ziemia

u progu twego kamienia historii nasycone  potokiem słowa wpisane w oznaki flory i  fauny łączone doświadczenie wyrazu nad jakimkolwiek końcem rozpostarcia wśród starych opowieści z rodzaju unikalnych  rozdziału o urodzaju dzieła natury między  sylabami mowy dźwięków dnia i nocy z  rodu nazwiska pierwszego dzieła opisane w życia wyboistych trudach nieświadomości 

Woda

 na skraju dedykacji skał w mozaice kolorów abstrakcji myśli dawnych w kolarzu synonimów   postaci nie ujarzmionych fal mórz i wichrów  wczesnych promieni słońca zachodowi wspólnych  wizji ulotnych wspomnień w ramie do niskich  wahań determinacji głosu rewersu polemiki miejsc wyciszenia zgaszenia i rosnącego  sentymentu kołdrą współczesnego świata alibi jednego oka świadomości horyzontu  wiary uskrzydlonej przez obraz gór i lasów

Chemia

kartka uśpionych złotych myśli ku zawiłości losu ponad spokojem  strofom rozmowy z kartami zdarzeń  poskładanych elementów składników  poznania przypisach koloru świtu przy  porannej zorzy nostalgii archiwizacji kadrów z lat zapomnianych pozór jak opisany ponad połączeniami warstw  płótna otulonym wyśnionym krajobrazem punktu zwrotnego ulotnym wyznaniem  kto zadaje się  z własnym sumieniem  nigdy nie czuje się winy swoich dalekich  rozterkach w miejscu wyciszenia 

Oryginał

otwarty temat  kalendarz rozpruł  stare rany oddaje każdy pierwiastek  ciała okryte twym monologiem z  nierówności nieba i ziemi kat szuka  wszystkich stron rozkazu promieni czerwonych  nasze oczy znów czują  ten rytm puzzle mają już swoją ramę idąc tą drogą nikt nie myślał o poematach  teczkach wrzucane z automatu do szuflad  jak banknoty ze słonecznej łąki pióro z  atramentem blaskiem czerni szarości dat  wspomnień wytyczoną linią pisma  tlen ma tylko barwę nie spotykanych  źrenic kadru sekretu banał jest na  wyciągnięcie ręki do zrobionej całej  godziny szczytu każdego rogu kontraktu 

Subtelna

ostatni wers opowieści pod poduszką  oczekiwań nie do końca wyśnionych uwaga oszlifowana ramą emocji spod rękawa kart umocnionych prawem twych pierwszych tajemnic dotyku plan rozwijany z dnia na dzień miesza się z pogłosami szeptu kolacji dla dwojga stworzona  z kolorytu naturalności wydarty  spoza anonimu snu tożsamości  pogawędka z duszą na ramieniu weryfikacją linii gry rozwinięcia  jak rozbitym porankiem zmysłów  wspólnego menu rewersu dróg  idealny wzór na jednolitą zabawkę losu kości z liczbą sześć niejednolita   tekstura litanii unikania ludzkich odruchów  zwykle bywa podświadomością prostą  mową natury posiada rozkład na czynniki  utopi umysłu rodzi się w pośpiechu z władcą czasu