Posty

Wyświetlanie postów z 2025

Odliczanie

światło promieni połyskuje  diamentowym ostrzem  tarczy zegara bicie serca  oznacza skrycie śladów  nocnych igraszek ciała  horyzont mrocznego krajobrazu pamiętnych gier zaczyna przesuwać pionki na szachownicy istnienia razem  koral morza słów drganie  tempa bogatych marzeń obiega widokiem upojenia objęć mglistych figur dnia miękkimi  dłońmi  dotykając  żywą lub martwą żywice jej  gorących stref pościeli

Objawienie

na stole z wieloma materiałami  kadrów pamięci w satynie twej  skóry w mowie ust z oddechem  liści i kory od mglistych bezdroży  do skalistych jaskiń samotne wieczory  pośród trawiastej łąki z morałem chodzących  twardo po ziemi znakiem wiary we własne siły   tlen staje się ciężki poza naszymi możliwościami  ale prawda jest tylko jedna jej częścią jest spójna przestrzeń spowita różnymi hipotezami scalając więzi

Wyznanie

w powietrzu wisi monolog szczerości i prawdy opowieści poszlak uwodzenia  tlenu  pod twym zaufaniem realnym  rozdrożem między tożsamością pod  osłoną nocy gwiazd brunatnych zapisem  znaków od losu opisane dylematem dnia  odkrywając cisze słowem mówionym  przed momentem westchnienia tworząc  obrazy udręki i niemocy między liniami  twego pióra wiecznej mądrości i czułości

Odpis

ulotny dotyk słodyczy  niedomówień krok ku  czystemu dokończeniu w mowie ciała opis mięśni  w walce z rozsądkiem  słowa w wieńcu ręcznej  robótki kolorze listu w  ogrodzie monologu prawd forum erotyki   o północy otwartym umysłem kreślę sny dzielone na skarby  nocy artefakty oboje mamy sekrety niedostępne   dla świata zewnętrznego 

Styl

poukładana otchłań w świetle malunku  prawdy w linii rezonansu oddechu w  tempie wyznania w słodkim uśpieniu sumienia kolorze słowa węgla ponad  chmurami deszczowych dni zorzy  zarysu miast ulic tłumu spowiedzi pod księżycem zaczytanym w obcych sekretach  pod gwiazdami znanych gości opowiemy o paru faktach o sobie samym delikatnie  nazwiemy obawy cel życia i staniemy  na wysokości zadania na ten rok   

Miś

w sekretnym miejscu z pluszowych wieści w pachnącej kąpieli rozpoczyna dzień zwyczajny  z historyjką do snu pomaga uleczyć podarte rysunki w słonecznych promieniach poranka budzi się ze swoim  kompanem w plecaku razem z kredkami i piórnikiem usypia w szeregu z dziecięcymi szmatkami idzie tęczową ścieżką w rytm szkolnego dzwonka  w towarzystwie  kropel z chmurki oświetla trudy i  ostre zakręty uszytej jego opowiastki kontury  flamastrów zakreśla pozytywy a wady zakreśla ołówkiem gumką poprawia swoje niewygody 

Sentencja

składane ponad uwagą  kadrów z życia kilka wersów ostatniej chwili ku pokrzepieniu  serc otwarte myśli przez rzekę  wspomnień ulotnej między  ścieżkami losu puszczonego  na wolność prostą drogą snów  z frazy na frazę opisywany rok i dzień  zakończenia spod przymkniętych powiek  pozwalają spokojnie odpłynąć w miękkość   poduszki wyszywaną naszą historią z lat  młodości budowaną z rozkoszą sennej mary

Łańcuszek

modlitwa z kryształów  albumu kadrów wspomnień złotej pamięci ukrytej poza  murem rzeczywistych spraw spowiadanych za drzwiami  sumienia rozdzielonego na  wiszącym kwiecie na szyi  za słowem za myślą łańcuszek okala święte miejsca postury  opisane wiarą w twe kroki  ku szczerości ze światem  nie ufności ponad strach  o jutro w porannej mgle 

Nostalgia

 wizje linii poematów na zatarte lata  pośrodku dylematu stworzonego  przez mijający czas zegar śladów  miejsc prywatnych złożony w  owoc składniku sentymentu  do smaku esencji afrodyzjaku  na dnie własnych rozterek  ostatni wers jest tą sentencją  na koniec dnia ni zdaniem  ni kolorem niebios nostalgia  to odejście w wiek dojrzałości 

Panorama

 W zenicie stron sumienia  osobnej diagnozy w dniu samotnego szlaku przez alfabet ulic widoku posągów osądu epitafium    droga ku perłą strzelistych wież w szkle miejsca godnego fotel i pergamin zapiskiem zabytku w opowieści złotego wieku czas  zlicza zdarzenia momenty zwycięstwa  do rozsypania się ostatniego muru

Film 18 - Sąsiedzi - Dom I Ogród

Obraz

Duplikat

 jeden z wielu wersów  poranny wybór stron nicość myśli sypie się  z nieba ram wieczornego  blasku twej rozłąki między każdą symetrie niezwykłe  symbole wiecznego rytuału odróżnienia rosy od kompozycji  dwojga deklaracji wspólnego jutra  duplikat stawia ostatni linie ponad  numizmatem złotych podpisów nigdy nie powiedziane kolory słowa kapłana bywają usypiające koszmary poniesionych strat  słodko – gorzkich pragnień  naszych malowideł brokatu  oznaczenia zorzy poświęcenia   ku wybrańcom ku prawdzie  ku wiedzy nowiu dnia

2033 - Kulisy

    1. Chemia     2. Duplikat     3. Intonacja      4. Kalejdoskop     5. Kulisy     6. Oryginał     7. Rekwizyt     8. Relikt      9. Sennik     10. Smacznego     11. Strona Tytułowa      12.  Subtelna     13.  Szkic     14.  Układ     15.  Wstyd      16.  Woda     17.  Ziemia

Pat a Mat: Karty | Pat and Mat: Playing cards

Obraz

Ziemia

u progu twego kamienia historii nasycone  potokiem słowa wpisane w oznaki flory i  fauny łączone doświadczenie wyrazu nad jakimkolwiek końcem rozpostarcia wśród starych opowieści z rodzaju unikalnych  rozdziału o urodzaju dzieła natury między  sylabami mowy dźwięków dnia i nocy z  rodu nazwiska pierwszego dzieła opisane w życia wyboistych trudach nieświadomości 

Woda

 na skraju dedykacji skał w mozaice kolorów abstrakcji myśli dawnych w kolarzu synonimów   postaci nie ujarzmionych fal mórz i wichrów  wczesnych promieni słońca zachodowi wspólnych  wizji ulotnych wspomnień w ramie do niskich  wahań determinacji głosu rewersu polemiki miejsc wyciszenia zgaszenia i rosnącego  sentymentu kołdrą współczesnego świata alibi jednego oka świadomości horyzontu  wiary uskrzydlonej przez obraz gór i lasów

Chemia

kartka uśpionych złotych myśli ku zawiłości losu ponad spokojem  strofom rozmowy z kartami zdarzeń  poskładanych elementów składników  poznania przypisach koloru świtu przy  porannej zorzy nostalgii archiwizacji kadrów z lat zapomnianych pozór jak opisany ponad połączeniami warstw  płótna otulonym wyśnionym krajobrazem punktu zwrotnego ulotnym wyznaniem  kto zadaje się  z własnym sumieniem  nigdy nie czuje się winy swoich dalekich  rozterkach w miejscu wyciszenia 

Oryginał

otwarty temat  kalendarz rozpruł  stare rany oddaje każdy pierwiastek  ciała okryte twym monologiem z  nierówności nieba i ziemi kat szuka  wszystkich stron rozkazu promieni czerwonych  nasze oczy znów czują  ten rytm puzzle mają już swoją ramę idąc tą drogą nikt nie myślał o poematach  teczkach wrzucane z automatu do szuflad  jak banknoty ze słonecznej łąki pióro z  atramentem blaskiem czerni szarości dat  wspomnień wytyczoną linią pisma  tlen ma tylko barwę nie spotykanych  źrenic kadru sekretu banał jest na  wyciągnięcie ręki do zrobionej całej  godziny szczytu każdego rogu kontraktu 

Subtelna

ostatni wers opowieści pod poduszką  oczekiwań nie do końca wyśnionych uwaga oszlifowana ramą emocji spod rękawa kart umocnionych prawem twych pierwszych tajemnic dotyku plan rozwijany z dnia na dzień miesza się z pogłosami szeptu kolacji dla dwojga stworzona  z kolorytu naturalności wydarty  spoza anonimu snu tożsamości  pogawędka z duszą na ramieniu weryfikacją linii gry rozwinięcia  jak rozbitym porankiem zmysłów  wspólnego menu rewersu dróg  idealny wzór na jednolitą zabawkę losu kości z liczbą sześć niejednolita   tekstura litanii unikania ludzkich odruchów  zwykle bywa podświadomością prostą  mową natury posiada rozkład na czynniki  utopi umysłu rodzi się w pośpiechu z władcą czasu

Kalejdoskop

w uśpieniu słodkich bredni o zażyłości   w powłóczystym rozważaniu dnia  oddycha się od pierwiastka męskiego skrawka emocjonalnego rozdroża przeróżne style opisane jednym tchem  odmienia myśli wiedzy przez palce  z głosu powieści spod jaskrawych  piór wolności anagramów ulic  syndrom delikatnych niespójności rzucany w nieznane ku oficjalnemu  spotkaniu z amantem i jego ego zdarzeń osobistych i rozebrany wzrok sumienia przez sekrety smaku ulotnej zdobyczy ułożonej  w odblasku kwiatu orientu pozostawionej na pościeli  zdrad i zażaleń na horyzoncie  smaku koktajlu zebranych owoców  nocy wszystkich esencji wspomnień po twym wyznaniu i trosce

Intonacja

historia jednostki ozdobiona dylematem iluzji opisanej przy rozterce decyzji nieuchronnych rzuconych w dal w nicość ku zapomnieniu w jednej chwili w talii twego wyboru i osądu w sile składany w schemat do zamknięcia powiek w oddaniu natury kołysance następnego świtu niechciana separacja emocji słowa rozkwicie koloru w noc naszych wyznań przed sobą samym ku monologowi z najwyższym doznaniem kuszącym blaskiem szczęśliwego tłumu kiedy układa mnie w odległy sen o jakim marzy tylko łowca i jego ofiara linie zawsze są nie przejednane lecz twe ślady jak wskazówki tworzą dowód zapalony tylko w całości poznajemy hipotezę zatracenia nie pamięci we wzajemnym sekrecie

Smacznego

w imię twego wyboru i wachlarza budzonych  zwierzeń w cztery oczy podane wieczorem przy blasku świec mroźnych słodyczy rozdartych wedle aromatu wielu spadających gwiazd smak nieznanego soczystego jabłka i  dwuznacznego afrodyzjaku ponad czarem  wyobrażeń wspólnego świata ustraja zmysły gorącego zderzenia dwóch puzzli erotycznej  układanki nienasyconych kochanków zbyt  wiele nie wiadomych w tym uczuciu a jednak każde z nas musi kiedyś stanąć na rozdrożu żalu  czas wypić ten wyjątkowy drink z wielu części ulotnego romansu rozebranej prawdy na  zakończenie można wszystko naraz Skarbie smacznego skarbie dobranoc

Sennik

w otwartym pejzażu rozdzierana paleta konturów barw pasteli spojrzeń pomiędzy rozdrożami niepewności kartki znanych  nazw budują jedną z dróg twych pytań rozpostarcie znajome  miejsce między paroma monologami do stwórcy parę postur  ideałów zbliżający termin ostatniego osądu ckliwe momenty zasłaniają wszystkie ciemne chmury rany prowadzą nas ku  temu co przeznaczone rzeczy miejsca niuanse rozsypane prowadzą do nowych artystycznych wzgórz i rzek migawki wydartych emocji dają znak pokoleniom dusz wyklętych z rytuałów dnia wybranych wizji mrożących krew w żyłach  idą za tobą co dzień co noc w zamkniętej myśli z wieczora przymknięty kadr oczu przysłania konstelacje gwiazd grzech między dwoje smaki dwa w jednym są w sam raz dla niespokojnych szeptów tłumu różańca tylko ty prowadzisz  imperium malowideł z gorących erotycznych snów 

Szkic

Monety zdarzeń złożone w zeznanie obrazu eseju kochanków w alabastrze pastelowych rozmyślań w romantycznym spojrzeniu  w kolorze nieba przy rozmytych obrazach mrocznej przeszłości  ciało rysowane węglem oddaje wiele trudnych momentów  wspólnych sekretów zapisanych pod liniami wykwintnego pióra  twych zarysów twarzy jak znamiona miłości pisanej w słowach  odkrytej o zmierzchu umysłu w godzinę głębokiego snu szkic myśli tworzy spokój następnego poranka w objęciach pokusy życia składniki rozkoszy mocny schemat doświadczeń  ponad horyzontem spraw z pierwszej ręki  tlenu z różanym poblaskiem  iskra powstania składa się z nuty obłędu kwiatu ulotna substancja  mieszanka owoców leśnych i roztapianego pod promieniami  słońca bursztynu w kryształ czterech żywiołów

Strona Tytułowa

 mozaika prostych idei stworzona w dniu  spowiedzi z paru chwil ponad umysłem  natchnionym słowem jak znak opisuje zaćmienie słodkiej bańki z poskładanych  okruchów pamięci w autostradzie  niedomówień utkaną z celu wiara jest jak  poemat z nieznanych miejsc ku następnym  sennym motywie sunie do przodu naprzeciw  losowi twych oczekiwań zarysowanych  między krajobrazem dzieła pozostawionego   na pożegnania czas prawdzie ulotne kadry  ozdobą uchwycone momenty w rękach tak jasne i policzalne nie jeden rok blednie pod  wpływem skruchy materiału opisuje nowe wrażenia pod piórem zapisków z notatnika

Rekwizyt

na specjalną okazję w oddechu  wieczoru zasnuciu prozy sumienia w odcieniu nostalgii sprzed lat grzech rozkładany na dwoje w każdej nocnej posturze słowa  oddanie ku boskiej wizji  nie można powiedzieć jak wyglądać ma przyszły czas poranków i kilku stron  monolog wersów romantycznych  czy na pewno zbudowano nam  właściwy cel opisany szeptem  za górami za lasami podróż płynie lekko ważny moment barwnych wrażeń  melodii  z radia wiadomości ponad  obrazem martwej natury 

As

nasze pierwsze spotkanie ponad rozkosz  rozdzieraną przez czas poemat rozpisywany  na dwa głosy pomiędzy tą drugą stroną pozwalam odejść tobie ku opisaniu  nowego poziomu pożegnania z wielu rozpaczy gdy ogrzewasz moje zmysły by  stworzyć nową postać poza naszym dniem układanka wspólnych spraw styka się  w zaskakujących miejscach co powiesz na odkrycia czar od ciebie zależy gdzie  pofruną z latami z nagością sekretu kilku poufnych scen wyobrażeń gorących chwil  co zostawisz dla siebie a dla obcych rąk  pozostaw tylko słowa tu byłem i resztę   chowam by zapisać na marginesie nie na pokaz

Kulisy

orzeźwiająca myśl tworzy miejsce skrycia odkrywane o świcie  mieszanki esencji herbaty z imbirem z dodatkiem syropu klonowego zapach  i smak pośród kominkowych nocy pod kocem przy idealnej lekturze   kulisy twych ramion otwarte  ku uwielbienia śladom opisują  życiorys w paru szeptach sylab kołysanki przypisach w każdej  formie zasad tła kreślone biciem serca do ostatniego tchu kaligrafii  pod piórem słodkich adresów wielu  niespełnionych snów żal snuje się  między modlitwami sekretu małżeństwa wersetu przysięgi kilku monologów  zamykanych przez jutrzenki blask w zamian za nie mogę dać całe  rozwiązanie krok i czar naprzód  w strefie nostalgii tle naszych  cichych dni być sumą stron  wartych poznania więc proszę  czytaj więcej  to ostatnia prośba  wodospadu łez z połączonego różańca ponad znaną prawdę 

Wstyd

bez twego pozwolenia szperam po  pamiątkach wspomnień naszych rozterek  pomiędzy ostatnim zdaniem wiszącym  w powietrzu oddzielając księżyc od słońca w mglistej prawdzie spowiedzi recytowane  odczucia soczystego grzechu ponad prawem twego umysłu rozpisuje dalsze sentencje  rzucone na cztery strony opisują życiorys czy przed trwają próbę czasu…. w cieniu czy świetle w bliskości i w rozdzieleniu wybór ma kolor rozsądku  nowe zdarzenia poszerzają nasze horyzonty kierunek życia jest wskazówką ścieżek losu

Relikt

  w pół mroku schowane ludzkie dylematy rozkoszy udręki milczenia kołysanki sylab nazw i miejsc skrytych zagadek sylwetka mimozy znanej z wielu kart dziewiczych bestii koszmaru monet przeznaczeniem romansu błyszczącego koloru wyrazu czerni i bieli świat zasad lubieżnych ze wzoru zwiewnych kreacji boga wtem ułożone smukłe ciała w ślubnym kobiercu dotyku warg w mocnym uścisku owocu pierwszego uniesienia wiatr zimny przyozdabia kuszącą żmiję ze świętym drzewem pragnień zanurzyła się ku stronicą grzechu zmierzch zwieńczeniem poematów paru zwrotów wieczoru bukiet wrażeń otoczony legendą powrotów do kamienia naszej historii pucharu dwojga linia życia spoczął cichy szept na jej temat jadu potok płynie na każde złe spojrzenie to ostania scena tego wydarzenia w stylu zapisu od słuchaczy

Układ

budowany wzór myśli  wpisuje się w życie co dnia  jak mleczne światło dzienne  w anonsie słowa w kolorze  poranka w barwnym odcieniu skołowania pośród niemych kadrów w objęciach dalekich marzeń  w powietrzu czułych słówek ozdobionym muśnięciem słońca  linie punktu pisowni nieśmiałych listów sennie odpływających ku grze wstępnej 

Pocałunki

 Czekam na Ciebie Zachodzi zmrok Nie ma Cię Oczy są Lekko zamknięte Nagle budzi mnie Smak twoich ust Nie każ mi się Obudzić ze snu Dotyk twój Jak pocałunek Letniego deszczu Chce żeby ta noc Trwała wiecznie Czy czeka mnie Coś piękniejszego Chce więcej To jest za szybko Ale oczy mówią Tak wiele Zróbmy to teraz Zanim czar pryśnie Obudzę się Razem z tobą Reszta zależy Od nas

2032 – Zakładka

    1.  Fortuna      2.  Głód     3.  Groźba     4.  Hipnoza     5.  Nektar     6.  Origami     7.  Pierwszy Ostatni Raz     8.  Pomoc     9.  Strata      10.  Szybko     11.  Uwaga     12.  Witraż     13.  Wolno     14.  Zakładka

Szybko

 wzrok wyostrza się patrząc w przyszłości  oddech uprawia gonitwę z myślami niebezpieczeństwo nabiera  nowych  znamion zdarzeń niewiarygodnych  wszystko jawne odbija się na psychice  szybko mijają dni próby z czasem  w dotyku nie jasnej faktury kobaltu szlachetne serce oddawane jest  do gabloty rodowej w ręce najwyższych

Wolno

spokojna wyspa żalu smuga  nie rozwiązanych spraw  wskazówka nie ustępliwie  rusza naprzód świadomości  podwójnego dna połączonego   w poemat harmonii z odblaskiem  modlitwy ku wybrańcom losu obrotu karty na waleczną stronę zaczyna się  otwierać na nowe wyżyny prawdy wiedza buduje rozdziały oświecenia  inwokacji zwolnionego tempa 

Groźba

dystans słowa ponad słownikiem  nie wiedzy separowane zmierzchem  poznania sentyment złowrogi obok  zakazu smak rozczarowania pomiędzy  dalszymi legendami zapomnianych kart  w powietrzu górskich skał i potoków litanii lamentem spowiedzi wersetami słowa skryte przez koszmar nad zimową  rzeźbą ozdobioną makiem

Fortuna

myśli wieńczące dzień opisują  chwile wschodu słońca na wietrze  razem z kolarzem emocji ozdobione nostalgią przy zasypianiu monolog  ułożony w biografie kryształowych  sentencji wspomnień z lat młodości  w liście pisanym piórem miłosnym rymie kroku w przyszłość senne opowiastki w blasku księżyca mówiąca poematem rozterek

Zakładka

 w tle zdarzeń zatartych  przez czas zostaje tylko teraz zakończenie i początek zatrzymanych momentów  wyrytych w pamięci jak doświadczenie dwóch  światów ponad sobą  wszystkie dowody dojrzałości  zapisane w naszej podświadomości  ciepłej świeżej czystej egzystencji otwarte zmysły pisały fragment dziennika przebłyskiem geniuszu